13/06/2026
14 Czerwca 2016 roku pierwsze motocykle wjeżdżają do warsztatu pod szyldem MW-Bikes.
10 lat minęło jak jeden dzień. Z drugiej strony to szmat czasu. Ogrom pracy, wysiłku, zdobytego doświadczenia, tysiące motocykli, setki poznanych ludzi.
Kiedy otwierałem swój własny warsztat nie byłem całkiem bez doświadczenia. Motocyklami intensywnie zacząłem się interesować od około 2001 roku, 2003 rok pierwsze dwa kółka z silnikiem spalinowym, 2004 rok pierwszy pełnoprawny motocykl, 2009 pierwszy japończyk, później kolejne. W tym czasie w formie spędzania wolnego czasu serwisowaniem i naprawiałem motocykle swoje oraz swoich znajomych. Na studiach dorabiałem w warsztacie motocyklowym. Podstawy więc były ale i tak początki nie były łatwe. Jak wszędzie trzeba było zapłacić frycowe. Kosztowało to wiele siły, nerwów, zarwanych nocy. Własny biznes to najlepsza szkoła organizacji, asertywności, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, relacji z drugim czlowiekiem, krótko mówiąc najlepsza szkoła życia.
Było wiele sukcesów, ogrom satysfakcji z wykonania pracy i zadowolenia klientów, radość z rosnącego zaplecza warsztatowego, radość z coraz to nowszych i bardziej prestiżowych motocykli które odwiedzały serwis. Zdarzały się też wpadki oraz trudni klienci co jest nie uniknione przy takiej ilości obsługiwanych zleceń.
Zawód mechanika motocyklowego to nie łatwy kawałek chleba. To ciężka i odpowiedzialna praca. Nadgodziny, stres, przebywanie w szkodliwych warunkach, poparzenia, skaleczenia, odpowiedzialność za swoją prace i mienie klienta to chleb powszedni. Rzeczywistość to nie zawsze kolorowe zdjęcia i filmy w social mediach. Jednak po 10 latach nadal tu jestem więc chyba naprawdę muszę to lubić.
Czy gdybym cofnął czas wszedł bym w to jeszcze raz? Zdecydowanie tak. Kiedy zaczynałem nie spodziewałem się że aż tak bardzo to wszystko się rozkręci. Dziś jestem w miejscu, w którym chciałem być.
Przez ostatnie 10 lat motocyklowy świat bardzo się zmienil. Zmieniają się motocykle, zmienia się technologia, zmieniają się rozwiązania. To normalna kolej rzeczy. Stare odchodzi do lamusa nowe wchodzi z przytupem. Lepsze wrogiem dobrego. Przekrój motocykli odwiedzających warsztat kiedyś i dziś to już zupełnie inna bajka. Ich naprawa i obsługa to kolejne nowe wyzwania. W tej branży nie ma status quo. Z wielką ciekawością patrzę w przyszłość i wypatruje jak będzie wyglądała kolejna dekada.
Maciej.