13/08/2026
Jeszcze go nie ma na ulicach. I właśnie to sprawia, że jest jeszcze bardziej niepokojący.
Audi Q9 właśnie wchodzi do oferty. Największe Audi w historii: 5,31 m długości, 2,21 m szerokości z lusterkami i 3,14 m rozstawu osi. To nie jest po prostu duży SUV. To mobilna twierdza, która na razie istnieje głównie w konfiguratorze, materiałach prasowych i starannie przygotowanych zdjęciach.
Wygląda dokładnie tak, jak brzmi. Szeroki, muskularny, z ogromną atrapą chłodnicy i sylwetką, która nie pozostawia wątpliwości, kto tu ma pierwszeństwo. W konfiguracji, którą właśnie oglądam, jest czarny lakier Audi exclusive, czarne felgi i czerwone zaciski. Zero zbędnych napisów. Czysta, agresywna masa.
Skala? Wystarczy postawić go obok prawdziwego czołgu. Q9 wygląda wtedy jak jego luksusowa, cywilna wersja – ta sama masywność i pewność siebie, tylko zamiast lufy ma Bang & Olufsen, panoramiczny dach i masaż foteli.
Pod maską 3.0 TDI V6 MHEV plus: 220 kW (299 KM), 630 Nm, 0–100 km/h w 6,5 sekundy i 240 km/h prędkości maksymalnej. Do tego 8-biegowy tiptronic, stałe quattro i elektryczne wsparcie ograniczające turbodziurę. Ponad 2,5 tony, a mimo to potrafi naprawdę mocno ruszyć.
W środku jest równie imponująco. Trzy rzędy i do siedmiu miejsc, skóra Feinnappa, karbon, Bang & Olufsen z dźwiękiem 4D, adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne, automatyczne drzwi i największy panoramiczny dach w historii Audi – ponad 1,5 m², z możliwością zmiany przezroczystości.
Po złożeniu trzeciego rzędu bagażnik oferuje ponad 2300 litrów. Zostawisz wszystkie siedzenia? Nadal masz przestrzeń, której nie powstydziłoby się niejedno kombi. Z tyłu debiutują zakrzywione cyfrowe OLED-y trzeciej generacji.
To samochód dla kogoś, kto chce robić wrażenie, ale jednocześnie potrzebuje miejsca dla całej rodziny, bagaży, psa i wszystkiego, co przydaje się podczas weekendowego wyjazdu.
Audi nazwało Q9 flagowcem. Trudno się z tym nie zgodzić. Q7 wygląda przy nim jak młodszy brat, a Q9 to ten, który wchodzi do pokoju i wszyscy robią miejsce.
Jeszcze go nie zobaczysz na ulicach. Ale kiedy już się pojawi, trudno będzie go przeoczyć. Czarny, ogromny i wyglądający tak, jakby krawężniki były tylko sugestią.