09/03/2026
Dzień dobry .....
Takiego E-maila dostałem....
Za zgodą osoby która go wysłała postanowiłem go upublicznić ....
Ja już zadecydowałam co z tym zrobię razem z Dziadkiem Wojtkiem
A Wy jak myślicie co będzie teraz się działo ????
Dajcie znać w komentarzach czy Waszym zdaniem to temat na odcinek wszechczasów " odpalić i popłynąć do stoczni na remont 😉...
E-mail poniżej 👇
Dnia 07 marca 2026 21:08 napisał(a):
Dzień dobry, Panie Dariuszu,
od dawna obserwuję Pański kanał i jestem ogromnym fanem zarówno Pańskiej pracy, jak i umiejętności rozwiązywania problemów oraz stylu, w jakim realizuje Pan kolejne projekty. Nie jestem mechanikiem i szczerze tego żałuję, dlatego z tym większym uznaniem oglądam Pańską twórczość daje ona ogromną przyjemność i prawdziwie cieszy oko.
Pozwoliłem sobie napisać do Pana po obejrzeniu filmu o kopalnianej ładowarce, bo pomyślałem, że być może zainteresuje Pana również nasze, dość nietypowe wyzwanie.
Stowarzyszenie, w którym działam, przejęło pod opiekę pierwszy polski jacht oceaniczny zbudowany po wojnie, jeszcze w latach 50. Nazywa się Joseph Conrad. Po wielu staraniach udało się doprowadzić do sytuacji, w której jacht ma trafić do stoczni, ale najpierw musi tam o własnych siłach lub przy minimalnym wsparciu dotrzeć.
Na pokładzie znajduje się silnik SW400 a właściwie morska wersja Rekina marynizowana w Pucku. Problem polega na tym, że jednostka napędowa nie była uruchamiana od około 15 lat.
To właśnie film o ładowarce zainspirował mnie, żeby się do Pana odezwać. Pomyślałem, że może miałby Pan ochotę zmierzyć się z tak nietypowym przypadkiem. Oczywiście mam pełną świadomość odległości, która nas dzieli, oraz tego, jak specyficzna jest moja prośba. Z drugiej strony robimy wszystko, by ocalić ważny kawałek historii polskiego żeglarstwa, dlatego postanowiłem spróbować.
Gdyby ten temat wydał się Panu interesujący, z ogromną wdzięcznością opowiem więcej i prześlę wszystkie szczegóły dotyczące jachtu, silnika oraz dotychczas wykonanych prac.
Z wyrazami szacunku
Kamil Stępiń