16/08/2021
Stało się. Wjechały nowe znaczki na felgi. Wszyscy krytycy moich znaczków VW mogą odetchnąć pełną piersią.
Na przestrzeni ostatnich 2-3 miesięcy Alfa wygenerowała trochę kosztów.
Wszystko zaczęło się od feralnego wyjazdu z parkingu równoległego do drogi. Nie zauważyłem, że przede mną jest dość wysoki krawężnik i uderzyłem lewym wahaczem o ten krawężnik. Niby było wszystko ok, ale przy większych Wrocławskich dziurach było słychać metaliczny dźwięk. Obstawiałem, że mogła sprężyna pęknąć, ale się przeliczyłem. Po diagnostyce no warsztacie okazało się, że wahacze. Oczywiście plan i budżet zaplanowany był tylko na wymianę górnych wahaczy, ale życie (a raczej Alfa) zdecydowała inaczej. Założone zostały 4 nowe wahacze Meyle (górne na pewno w wersji HD, dolnych nie pamiętam).
Po 2-3 tygodniach zauważyłem niepokojące wibracje od 70 km/h. Zadziwiający było to, że ewidentnie bardziej czuć było je z tylnej części nadwozia. Szybka weryfikacja wzrokowa zauważyła, że wewnętrzny rant opony nie jest równy, tylko pofalowany. Po wymianie opon dotarło do mnie, z jaka tykającą bombą jeździłem. Zaraz się znajdą opinie, że opona 15-letnia, prawie łysa albo jakiś nalewak. Opony były 4-letnie, przejechane było na nich może z 20tyś kilometrów. Opony były Falken Azenis, więc budżetowa opona to nie była. Może przyczyna był rozmiar (215/35ZR19) albo ich nośność. Wracając do zakupów, padło na Barum BRAVURIS 5 HM FR XL 235/40 R19 96 Y. Rozmiar dedykowany do wersji TI. Opony oczywiście wzmacniane i z rantem ochronnym. Wrażenia? Raczej pozytywne. Auto stało się bardziej cywilizowane i prześwit się zwiększył. Nie jest tak twarde. Trochę mi tego brakuje. Poprzednie opony były takim naleśnikiem, że o pracy opony podczas pokonywania dziur można było zapomnieć. Może to jest impuls do założenia zestawu Eibach? Kto to wie.
Jako że opony i przednie wahacze są już nowe. Zawieszenie zdarzyło się ułożyć po wymianie, a więć przyszedł czas na geometrie. Zbieżność została ustawiona. O kątach przednich lepiej nie mówić. Mogłyby być lepsze, ale chociaż trzymają takie same wartości po obydwóch stronach. Problem pojawił się na tylnej osi. Tragedii wielkiej nie ma, ale można było to poprawić. Alfa w tej walce wygrała. Śruby były grzane indukcja, ale stawiały zbyt duży opór.
No i przyszedł czas na „truskawkę na torcie”. Rzecz, która generowała najwięcej sporów, czyli dekielki na felgach. Nie raz miałem ubaw z komentarzy na ten temat. Fajnie się czytało wasze wypociny na ten temat. Działało to, jak płachta na byka. Im więcej tego hejtu było, tym bardziej odległym tematem była wymiana tych dekielków. Przemówiła do rozsądku druga połówka, która częściej używa tego auta. Dekielki w wersji czarnej dedykowane do Giulia/Stelvio. Trzymają się lepiej niż oryginalne VW. Ciekawe jak wulkanizator wyjmie je do wyważenia kół w następnym roku.
W międzyczasie przyszedł czas na ubezpieczenie i przegląd. Trzema wymienić linki hamulca ręcznego, ale to przy okazji wymiany tylnych tarcz na wentylowane.