25/07/2026
Wakacje to trudny okres w obsłudze klienta.
>>> Z jednej strony pojawiają się klienci, którzy przed wyjazdem przypominają sobie o konieczności naprawy auta i chcą "na już" wcisnąć naprawę lub usunąć stare zaniedbania przed podróżą.
>>> Z drugiej strony firma stara się utrzymać ciągłość obsługi w okresie zasłużonych i zaplanowanych urlopów pracowniczych.
W takich oto momentach w biurze (a i na warsztacie) trwa gorączkowa praca (często w upale) i trudniej o czas dla klienta, jaki typowo mamy np. w okresie zimowym.
Efekt? Ostatnie kilka zdarzeń:
1) Właścicielka Hondy - proszona o prostą decyzję nt. kontynuacji naprawy swojego auta zaczyna wygłaszać opinie o osobie ją obsługującej. Końcowo niezadowolona jest ze wszystkiego. Za to zupełnie nie przeszkadza jej poruszanie się samochodem bez trzeciego światła stop.
2) Właścicielka Seata - komentuje, że podoba się , z której od lat korzysta, ale nie podoba się obsługa kasowa, która zajmuje 45 sekund (umawianie wizyty) i 45 sekund przy płatności za usługę... trudno zgadnąć co może urazić tę Panią? Może fakt, że chcąc się umówić z dnia na dzień ma do wyboru 3 miejsca a nie pusty grafik?
3) Starszy Pan, który przyjeżdża pół godziny przed czasem na i biurze otrzymuje prostą informację: "proszę zgłosić się na koniec budynku, do diagnosty i powiedzieć, że jest pan umówiony za pół godziny a potem wrócić zapłacić"... .. Pan wraca, ale od drzwi oświadcza, że jest podobno niemiło obsługiwany, bo się do niego nie uśmiecha... .. zostaje zapytany, jakie prawo pozwala mu wygłaszać takie opinie, stwierdza, że "ON jest WYCHOWANY". Na pytanie, jakie wychowanie pozwala na tego typu publiczne oceny drugiej osoby wpada w irytację, bo on może zwracać uwagę a jemu nie wolno! Wychodząc po czerwonym dywanie specjalnie dla niego rozwiniętym rzuca "i vice versa" czyli chyba zrozumiał, że jak sam poucza o wychowaniu, to może usłyszeć coś o swoim wychowaniu.
4) Utytułowany właściciel Porsche - na uwagę diagnosty, że auto jest bardzo niskie i może zahaczyć osłonami o podłoże rzuca tekstem "to Pan za to zapłaci i ma mu siedzeń nie pobrudzić". Nie czekając na założenie pokrowców odjeżdża ze stacji bez płacenia. W biurze robi awanturę i pokazuje środkowy palec, gdy pracownik wychodzi za nim, żeby mu wyjaśnić, że rozpoczęte formalnie badanie spowoduje, że o północy auto będzie miało nieważne .
! nie tylko