14/08/2026
𝗭𝗔𝗣𝗥𝗔𝗦𝗭𝗔𝗠 𝗗𝗢 𝗟𝗘𝗞𝗧𝗨𝗥𝗬 😉
Miał być dzisiaj Obserwujący Tygodnia, nagrałem też Lore ale wiecie co? To może poczekać.
Po ostatnich dniach naszła mnie trochę inna refleksja.
Jeden z naszych postów zrobił prawie 4 miliony wyświetleń, przybyło nam około 1000 nowych obserwujących, pojawiły się tysiące reakcji i komentarzy.
Super.
Tylko im dłużej czytałem te komentarze, tym bardziej zacząłem się zastanawiać nie nad samochodami, ale nad nami, ludźmi.
Kiedy my się zrobiliśmy aż tak zgorzkniali?
Kiedy doszliśmy do momentu, w którym czyjaś radość zaczyna nas drażnić?
Ktoś kupił samochód i się cieszy.
Źle.
Ktoś zrobił sobie zdjęcie.
Źle.
Ktoś dostał kokardę.
Źle.
Auto za tanie.
Źle.
Auto za stare.
Źle.
Ktoś się pochwalił.
Jeszcze gorzej.
I nagle pod zwykłym zdjęciem potrafią się zebrać setki ludzi, którzy zamiast napisać:
„Szerokości, niech służy”
wolą udowodnić drugiemu człowiekowi, że właściwie nie ma się z czego cieszyć.
I właśnie tego kompletnie nie rozumiem.
Bo może dla Ciebie samochód za 5 czy 10 tysięcy to nic wielkiego.
A ktoś inny odkładał na niego rok.
Może to jego pierwsze auto.
Może pierwszy samochód kupiony za własne pieniądze.
Może właśnie dzięki niemu będzie mógł normalnie dojeżdżać do pracy.
Może będzie woził nim dzieci.
Może zwyczajnie spełnił swoje małe marzenie.
I teraz pytanie.
Dlaczego mielibyśmy mu tę radość odbierać?
Ja sprzedaję samochody od lat i jedno się u mnie nie zmieni.
Nie interesuje mnie, czy ktoś kupuje auto za 5 000 zł, 20 000 zł czy 100 000 zł.
Nie ma u mnie klientów lepszych i gorszych.
Nie będzie sytuacji, że z kimś zrobię zdjęcie, bo kupił drogi samochód, a z kimś innym już nie, bo jego auto było za tanie.
Nie będzie też sytuacji, że kokarda należy się tylko komuś, kto przyjechał po nowe premium.
Wartość samochodu nie określa wartości człowieka.
I chyba trochę o tym zaczynamy zapominać.
Dzisiaj bardzo łatwo jest napisać komuś zza telefonu:
„Trup.”
„Złom.”
„Wstyd.”
„Ja bym takim nie jeździł.”
Tylko pytanie, co właściwie komu daje taki komentarz?
Czujesz się przez chwilę bogatszy?
Lepszy?
Mądrzejszy?
Bo ktoś obok cieszy się z czegoś, czego Ty byś nie kupił?
Ja chyba wolę być po tej drugiej stronie.
Wolę dać człowiekowi kokardę.
Podać rękę.
Zrobić zdjęcie.
Powiedzieć, żeby auto dobrze służyło.
Bo kupno samochodu dla wielu osób naprawdę jest wydarzeniem.
I nieważne, czy na masce jest znaczek Citroena, BMW, Mercedesa czy czegokolwiek innego.
Radość kosztuje dokładnie tyle samo.
Dlatego kokardy zostają.
Zdjęcia zostają.
I traktowanie każdego klienta tak samo również zostaje.
A jeśli komuś przeszkadza, że ktoś cieszy się ze swojego samochodu...
to może problem wcale nie leży w tym samochodzie.
Może po prostu za rzadko cieszymy się dzisiaj razem z innymi.
Szerokości dla wszystkich.
Tych w autach za 5 tysięcy i tych w autach za pół miliona.
Bo finalnie wszyscy jedziemy tą samą drogą.