29/06/2026
Jak 100 zł zmienia świat.
Pod koniec maja pojechałem w okolice Radomia aby zweryfikować motocykl od prywatnej osoby. Motocykl z polskiego salonu, osoba prywatna, niski przebieg, normalna cena, co może pójść nie tak?
🏍 SUZUKI GSX-S 750
⏱ 2019, 9.473 km
🐎 749 cm3, 114 KM
💲 29,900 zł
🟡 INSPEKCJA PEŁNA
📍 Mazowieckie
Tradycyjnie – dzień lub dwa dni wcześniej telefon, umówiony termin ze sprzedawcą, następnie w dniu wyjazdu potwierdzenie – motocykl dostępny, tak, zimny silnik, czekam na Pana. Jadę!
Zajeżdżam na sielską wieś – cisza spokój zielono, fajnie. Witam się ze sprzedawcą, zaczynam oglądać maszynkę i rozmawiamy – którym jest właścicielem, czy dawno kupił, co robił w motocyklu, czy miał przygody – standardowa rozmowa. Po ok. 30 minutach oględzin Pan orientuje się, że ta Inspekcja nie skończy się tak jak oczekiwał – w 20 minut. Wspomina, że za chwilę przyjeżdżają kolejni klienci i tutaj robi się wesoło:
INSPEKTOR: Proszę Pana, motocykl jest ładny, póki co jestem na tak, ale co zrobimy jak przyjadą kolejni oglądacze i będą chcieli ten motocykl kupić?
SPRZEDAWCA: (wyraźnie zakłopotany) No właśnie, no nie wiem, pomyślę.
OK, oglądam dalej a Pan myśli. Motocykl ogólnie bardzo ładny, z jakimś drobnym śladem po parkingowej glebie, nic specjalnego. Cały w oryginalne, do włożenia ok. 2 tys. w nowe opony i serwis olejowy, ale ogólnie bardzo fajny. Jazda próbna potwierdziła świetny stan ogólny. Aż nabrałem ochoty na taką 750tkę 😊 Wracam do sprzedawcy i chwilę po mnie przyjeżdżają kolejni klienci. Z przyczepką. Dwóch – podałem im rękę – podali, choć niechętnie (oglądam motocykl = jestem wrogiem). Biorę sprzedawcę na bok:
I: I co Pan wymyślił z tą niezręczną sytuacją, w którą nas Pan wprowadził?
S: Pana Klient był pierwszy, jeżeli będzie chciał kupić, to jemu sprzedam motocykl. Ale nie mogę za długo czekać na decyzję.
I: Super! Bardzo fair zachowanie. – pochwaliłem i podjąłem próbę negocjacji – nie było o czym rozmawiać, bo sprzedawca miał 2 Klientów zainteresowanych jednym motocyklem. Powiedział, że woli z Klientem porozmawiać bo „sam Pan rozumie”. Rozumiem, gość jest na wygranej pozycji, bo ma:
A) dobry sprzęt
B) 2 klientów gdzie każdy chce kupić.
Umówiłem się ze sprzedawcą, że potrzebujemy max. 30 minut – ja motocykl rekomenduję do zakupu, Klient zaraz się wszystkiego dowie przez telefon i zadzwoni do Pana z decyzją.
Wsiadam do samochodu, ładuję zdjęcia na dysk i od razu dzwonię do Klienta. Po krótce zdaję mu relację odnośnie motocykla, mojej oceny, wymaganego wkładu i co sądzę o cenie. Przekazuję, że nawet w pełnej cenie ten motocykl jest jej po prostu wart. Klient akceptuje i zaraz po naszej rozmowie czyli ok. 15-20 minut od mojego zakończenia Inspekcji dzwoni do sprzedawcy i deklaruje chęć zakupu, nawet w pełnej cenie. Sprzedawca prosi o chwilę i mówi że oddzwoni.
Godzinę później dzwoni do mnie rozgoryczony Klient, że sprzedawca sprzedał motocykl gościom, którzy przyszli po mnie. UWAGA. DLACZEGO? Przecież się umówił, że kupuje motocykl. UZASADNIENIE. Klienci zapłacili 100 zł więcej niż cena z ogłoszenia. KURTYNA.
Czy to było niesportowe zachowanie ze strony sprzedawcy?
Czy 100 zł to rzeczywiście kwota która przesądziła?
Czy 2 panów z przyczepką mogło wywrzeć ogromną presję na sprzedawcy?
Czy presją były pogadanki typu – mamy kasę i przyczepkę a tamten się rozmyśli i zostanie Pan z motocyklem (a sprzedawca wspominał mi wcześniej że drugi raz wystawia bo wcześniej nie mógł sprzedać).
Szczerze to sam się trochę wpieniłem i zadzwoniłem do sprzedawcy zapytać co to za akcja. Powiedział, że zapłacili więcej, natomiast on te 100 zł mojemu Klientowi odda. I faktycznie wysłał mu blika. Wygląda więc na to, że 100 zł to była tylko wymówka a czynnik decyzyjny jest faktycznie inny.
A Ty jak myślisz? Co tu się wydarzyło?