11/06/2020
Jak do tego doszło że akurat w201...
Więc tak, po sprzedaży e46 przyszedł czas siąść do komputera i przejrzeć popularne serwisy aby kupić auto.
Kompletnie nie było pomysłu na nic, ale były pewne wytyczne. Na początku daily na chodzie ale z zamysłem ciągłego dłubania. Chciałem coś co będzie nabierać wartości a obecnie idzie kupić za śmieszne pieniądze, żeby tak się stało musiał być to samochód w niszy cenowej na rynku wtórnym, taki którego zabraknie przy najbliższych latach, a do tego najlepiej aby był unikatowy i wyróżniał się czymś od innych modeli. Już w 2017 roku, bmw e30 swoje kosztowało bo słupki cenowe skoczyły jak z procy. W pewnym momencie sobie pomyślałem: "A MOŻE BY TAK MERCEDES?" kiedyś miałem w124 lałem do niego fryture z opałem i był mega pancerny, ale też niestety duży i oporny, więc pomyślałem o jego młodszym bracie W201.
Poczytałem trochę i okazało się że wychodziły te modele w między innymi trzech wersjach Avantgarde Rosso, Verde, i Azzuro.
Rosso powstał w nakładzie 2600szt. Charakteryzował się czarnym drewnem i unikalną tapicerką w kolorową kratę, listwy i lusterka w kolorze nadwozia, i miał silnik tylko 1.8
Verde zaś wychodził w zielonej palecie z tapicerką w groszki i zielonymi dekorami, powstało ich 750 szt.
No i najbardziej za*****ty Azzuro, niebieski obszyty skórą i kolorowe szwy. ich powstało 950 szt.
To chyba nie wiele jeżeli spojrzeć że ogólnie zostało wyprodukowanych takich mercedesów prawie 2 miliony.
Pomyślałem więc, to jest to coś, te mercedesy zaczynały się w cenach 40 groszy za kilogram więc coś znajdę, okazało się że temat jest gruby wszystko co znalazłem to koszta za ponad grubą dyche, i nawet trzy dychy, ale znalazłem też Rosso za 3700zł, to co mi przykuło uwagę to zderzak, nie wiele się zastanawiając telefon do ogłoszeniodawcy czy auto na chodzie i już byłem w drodze do Grójca.
Na miejscu okazało się że ma ten model założony zderzak z AMG, k***a oryginalny oO o wartości auta po które przyjechałem, mało tego, w bagażniku leżał oryginalny spoiler Zendera.
Był w gazie, do ideału daleki, ale ogólnie bardzo ładny,
odpalał, hamował i skręcał, szyby i szyberdach w prądzie,
Wywalone na reszte bo i tak się przecież zrobi ;D
No i tak się zaczęła przygoda, ale także ciągłe usterki spowodowane 15 letnią instalacją gazową. Ale to już historia na inny post w późniejszym czasie.
Mogę jedynie dodać że po dziś dzień nie spotkałem rosso poniżej dychy, więc jestem przekonany że to deal życia, a po trzech latach właściciele sobie cholernie cenią te auta i słupki rynkowe lecą w górę. Ale poczekajmy jeszcze 10 lat ;)