12/01/2025
Dawno nie pisałem, to teraz będzie dłuższa kobyła ;P
Wracając ze wspomnianego poprzednio Nadarzyna, przywiozłem do warsztatu znajomą wyścigówkę. Na gruntowną przebudowę nadwozia w mojej tajnej siedzibie zdecydował się tym razem Rafał ;)
Co ciekawe, z tym nadwoziem już kiedyś miałem styczność . W 2011 roku, notabene w ciekawym momencie mojej działalności, kiedy dzieliłem warsztat z Mechanika Pojazdowa Kowalczyk Szymon, "zaklatkowałem" je dla ówczesnego właściciela, który zamierzał startować w KJSach… Od tego czasu, aż do pojawienia się kilka lat temu u Rafała, losy samochodu nie są mi znane, poza krótkim epizodem w Maluch Trophy, bodajże w 2014 roku.
Po dwóch sezonach swoich startów Rafał zdecydował się doprowadzić nadwozie do porządku, czyli wyeliminować nagromadzone przez lata mniejsze i większe usterki, oraz odelżyc do optymalnej wagi. Dodatkowo miałem uporządkować wiązkę elektryczna oraz wprowadzić zmiany w zawieszeniu zgodne z wytycznymi właściciela.
Najwięcej czasu zajęły - co zrozumiałe - prace nadwoziowe. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na usunięcie starej klatki i zastąpienie jej nową, lekka konstrukcją. Moja klatka z 2011roku, poza tym że bardziej rozbudowana, była wykonana z cięższych rurek. Dodatkowo, została przez kogoś dosyć topornie zmodyfikowana. Część elementów wycięto, a cześć dodano, niestety przy okazji robiąc trochę szkód w klatce i w samym nadwoziu. Pozostawiłem jedynie przednie i tylne stopki i płytki, bo ich wycinanie nie miało sensu. Środkowe płytki , które musiałem usunąć, odtworzyłem według wzoru z 2011roku ;) żeby całość była spójna. Zamontowana została nowa konstrukcja w podstawowej konfiguracji.
Pomiędzy starą a nową klatką, wykonałem naprawy nadwozia, w tym odbudowę pociętego wzmocnienia pod deską. Było to konieczne nie tylko ze względu na estetykę, ale też sztywność nadwozia. Trzeba było też odtworzyć oryginalne mocowanie mechanizmu wycieraczek, bo trzymały się „na drucie” ;) , Reszta to poprawki : zamykanie otworów, w tym tych z fantazja wybitych przecinakiem, przewymiarowanych, za to przyspawanych na żywą korozję łatek, usuwanie „ogryzków” po czymś co ktoś kiedyś przyspawał, potem ktoś inny obciął, ale tak nie całkiem, albo wyrwał …i takie tam :)
Na zmianę z pracami przy nadwoziu, pracowałem sobie nad wiązką elektryczną. Usunięte zostały niepotrzebne obwody i naprawione usterki. Zostały za to dodane dodatkowe połączenia do panelu startowego włączników świateł itp. Wiązka pochodziła bowiem z wersji FL, a samochód miał i docelowo ma mieć deskę rozdzielczą z wersji ST, czyli tą z „ kapliczką”. Całość została wyczyszczona i uporządkowana, na nowo obuta w osłonki, oraz sprawdzona.
Ostatnim etapem prac były prace przy zawieszeniu i układzie kierowniczym. Miały być modyfikacje, ale okazało się że te dwa układy także wymagały przede wszystkim odświeżenia, wymiany wyeksploatowanych tulei i końcówek, oraz ogólnego przeglądu. Poza tym wykonałem typowy dla mnie „setup” zawieszenia , jeśli w tym prostym, by nie powiedzieć prymitywnym zawieszeniu można użyć takiego górnolotnego określenia ;)
Tym sposobem dobrnąłem do końca prac , a my dobrnęliśmy do końca tej opowieści ;) Samochód jest gotowy do oddania i już niebawem trafi z powrotem do Rafała.