24/07/2021
No dobra pojadłem, więc mogę napisać, że trochę spieprzyłem. Ale do początku.
Pomysł był dobry, wykonanie trochę gorsze, szczegóły spieprzenia po przepisie.
Skład:
1. Wołowina (rozbratel)
2. Kiełbasa z szynki
3. Młoda kapusta
4. Cebula
5. Pieczarki
6. Ziemniaki
7. Kaszanka
8. Marchewka
Nie lubię robić wołowiny, bo zawsze wychodzi mi twarda. Nie umiem w wołowinę i tyle. Ale co jakiś czas kupuję, bo może w końcu wyjdzie. 🤣 Tym razem usłyszałem, że należy ją wymoczyć w whisky albo śliwowicy. Miałem śliwowicę, więc wymoczyłem, ale i tak wyszła twarda. Może za krótko (2h)? Szklanka śliwowicy, dwie łyżki musztardy, cebula, czosnek, mięso.
Sam kociołek mógłby wyjść lepiej gdyby nie kaszanka. Po kolei układałem: słonina, liście kapusty, kiełbasa, ziemniaki, młoda kapusta, marchewka z cebulą (pionowo seler naciowy dla aromatu), znowu ziemniaki, wołowina z maceratem, pieczarki, kaszanka. Na pieczarki dałem jeszcze podsmażone na ostro nóżki z pieczarek z sosem pomidorowym.
Wcześniej kapustę nasoliłem i dałem na durszlak żeby oddała trochę wody. Reszta bez przypraw. Sól na talerzu.
Błędy:
1. Kaszanka. Jeśli dasz kaszankę, to po 30-40 minutach otwórz kociołek i wyjmij kaszankę, bo inaczej zrobi się mamałyga kaszankowa.
2. Nie umiem w wołowinę czyli mięso twarde.
3. Pieczarki (kapelusze) puściły za dużo wody, więc trzeba je wcześniej obsmażyć, żeby pozbawić przynajmniej części wody.
Suma sumarum zjedliśmy, bo było spoko, ale dupy nie urwało. Następny będzie lepszy. 😁😋