16/08/2018
Pocztówka z Wakacji, czyli krótkie podsumowanie długiego weekendu w towarzystwie Fiatów 126 i ich właścicieli :)
Miejsce imprezy to przepiękne Mazury a dokładnie miejscowość Giżycko i Camping Borowo nad jeziorem Niegocin oddalone ode mnie o ponad 300km. Przed zlotem zmieniłem jedynie urwaną linkę od napędu licznika i wsio, auto było przygotowane już kilka miesięcy wcześniej więc obyło się bez napinki.
W czwartek o 5 rano wyruszyliśmy ekipą 4 maluchów do Sochaczewa, gdzie spotkaliśmy się z lokalną grupą fanów fiata, a w dalszej drodze dołączyły do nas dwa Fiaty z niewiadówkami. Kolejny przystanek to Ciechanów gdzie dołączył do nas nietuzinkowy Fiat 126 Bosmal czyli w wersji Cabrio. Droga była długaaa :D Jak to bywa było kilka awarii (nie u mnie), ale po 8 godzinach byliśmy na miejscu. Po rozstawieniu "obozowiska" można było udać się do jakże ciepłego jeziora zażywając kąpieli w blasku zachodzącego słońca a potem zrobić obchód terenu zlotu i przywitać się ze znajomymi :)
Piątek przeznaczyłem na zwiedzanie Giżycka. Z Wieży Ciśnień można podziwiać piękny widok na całą okolicę i przy okazji wypić kawę w ciekawym miejscu. Port Giżycko robi wrażenie, ilość jednostek pływających tam stacjonujących jest imponująca a widoki przepiękne. Niestety popołudniu dopadły nas wichury i gwałtowne ulewy deszczu. Nastąpiła szybka ewakuacja Campingu w bezpieczne miejsce. Na szczęście nic się nikomu nie stało.
W sobotę odbyliśmy ok. 30km podróż dookoła jeziora, celem prezentacji samochodów tutejszym mieszkańcom. Popołudniu była możliwość przepłynięcia się statkiem po jeziorze, z czego udało mi się skorzystać. Pogoda nie sprzyjała, ale widoki były cudne. Wieczorem odbyło się Karaoke, w którym oczywiście braliśmy udział :D
W niedzielę powrót, wyruszyliśmy zwarci i gotowi. Coś szwankowało mi w przednim zawieszeniu, ale mówię "nie pierwszy raz, więc dojadę" I przejechałem 60km po czym rozleciało się łożysko przedniego koła i je zablokowało, na szczęście na prostej drodze. Zbadałem problem, wyjąłem narzędzia i mówię 30 min i jedziemy. Miałem łożysko na zapasie więc wymienię, ale tu nagle okazało sie, że łożysko nie pasuje i zrobił się problem...
Obdzwoniliśmy wszystkich, nikt nie ma, w końcu telefon do kolegów z Sochaczewa, mają ale są 150km dalej. I tak historia po 3 godzinach jazdy i godzinie wymiany zakończyła sie sukcesem., auto uruchomione i w drogę. Trochę z obawą przed drugim łożyskiem, które też już zaczęło dawać o sobie znaki. O dziwo wcześniej nic nie świadczyło o tym, że coś jest z nimi nie tak. Ostatecznie udało się dotrzeć do domu za co niezmiernie dziękuje jak zwykle niezawodnej ekipie z Sochaczewa :)
Na koniec kilka "strzałów" foto ode mnie :) m in. niemiecki Camper dużych rozmiarów, auta kolegów z Holandii i mała sesja foto nad jeziorem :)