21/07/2026
Warto poświęcić chwilę i poczytaj jak potoczył się HW ☹️
Siemanko,
Dziś jeszcze raz będę prosił o udostępnienie, aby ta informacja dotarła do jak największej liczby osób.
Mój kolejny wpis miał wyglądać zupełnie inaczej — mieliśmy relacjonować mój/nasz udział w finale Hot Wheels. Wczoraj ogłoszono finalistów tej edycji, a od momentu publikacji nie milkną telefony i pytania: „dlaczego nie ma Cię w finale?”.
Jak już zapewne wiecie, Accord decyzją organizatora został zdyskwalifikowany z głosowania Hot Wheels za „zautomatyzowane lub sztucznie wygenerowane głosy”.
Chcę wyraźnie zaznaczyć, że ani ja, ani nikt z mojego najbliższego otoczenia nie wykupił żadnych głosów, mimo że pojawiają się takie sugestie. Być może ktoś bardzo chciał mi pomóc i zrobił o jeden krok za dużo, a być może ktoś próbował zaszkodzić — nie wiem.
Piszę to dzisiaj, ponieważ potrzebowałem czasu, aby na spokojnie przeanalizować sytuację i skonsultować się z odpowiednimi osobami. Musiałem rozwiać wszystkie wątpliwości, bo początkowo trudno było mi w to uwierzyć. Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji nigdy nie jest dobre — dlatego ta analiza musiała odbyć się na chłodno, w oparciu o fakty, a nie przypuszczenia.
Oczywiście przyjmuję tę decyzję.
Jeśli doszło do oszustwa — jest to JEDYNA SŁUSZNA DECYZJA.
Dalsza część tego wpisu nie jest moim żaleniem się. Ja ten temat udźwignę. Chciałbym jednak zostawić Was z jedną refleksją. Niech to będzie przestroga dla innych.
Biorąc udział w takim konkursie, zgłaszający — w tym przypadku właściciel auta — bierze odpowiedzialność za wszystko, co się dzieje wokół jego zgłoszenia. Chce wygrać, zdobyć wysokie miejsce (bo po to bierze się udział w konkursie). Udostępniacie informacje wszędzie, gdzie się da. Zasięgi rosną, ludzie podają to dalej i powstaje efekt kuli śnieżnej. Z pozoru — idealna sytuacja.
Ja też tak myślałem. Do wczoraj.
Jest jednak jedno poważne „ale”. Nigdy nie masz pewności, do kogo to trafia. Przy dużym zasięgu tracisz nad tym kontrolę.
Łatwo było zauważyć, że walka toczyła się między mną a drugim projektem. Ludzie prześcigali się w oddawaniu głosów i promocji. Pojawiły się znane osoby, sponsorowane posty, grafiki, udostępnienia przez duże firmy z branży motoryzacyjnej. Niewinna zabawa o resoraka przerodziła się w wojnę na głosy. I w pewnym momencie ktoś po prostu przekroczył granicę.
Nie ma znaczenia, czy była to chęć pomocy, czy próba zaszkodzenia. Nigdy nie było i nie będzie mojej zgody na jakiekolwiek oszustwa. Wierzę, że większość z Was też kieruje się takimi zasadami.
Ale…
Wasze zasady nie zawsze idą w parze z zasadami innych. Przy dużym zasięgu tracicie kontrolę nad tym, kto i w jaki sposób Was wspiera. Nie macie wpływu na to, czy ktoś nie postanowi „pomóc” w sposób, który finalnie wyrządzi ogromną szkodę.
W takich sytuacjach nikt nie szuka konkretnej osoby winnej. Odpowiedzialność spada zbiorowo — a przede wszystkim na właściciela projektu. To on firmuje wszystko swoim nazwiskiem i to on ponosi konsekwencje.
Dziś ja poniosłem te konsekwencje. Sama dyskwalifikacja to najmniejszy problem. Jest coś znacznie poważniejszego. Po wielu latach działalności w świecie motoryzacji pierwszy raz ktoś przypiął mi łatkę oszusta. I to właśnie było dla mnie najtrudniejsze.
Bo dla wielu osób wygląda to prosto — skoro coś było nie tak po „mojej stronie”, to znaczy, że to ja oszukałem.
Na dobrą opinię pracuje się latami. Stracić ją można w jednej chwili.
Wiem, że ogromna liczba osób zaangażowała się w 100% — głosowała, udostępniała, wspierała mnie zgodnie z zasadami. I te osoby również zostały pokrzywdzone. Poświęciły swój czas i energię, a ktoś to wszystko przekreślił.
Chciałbym, żeby ten post był dla Was przestrogą.
Bądźcie ostrożni przy tego typu akcjach i przy tym, co trafia do Internetu. A jeśli komuś choć przez chwilę przyjdzie do głowy, żeby „pomóc” nieuczciwie — naprawdę nie warto.
Nieważne, jakie są intencje — OSZUSTWO NIGDY NIE JEST DOBRYM ROZWIĄZANIEM.
Nie ma nic złego w przegranej. Bycie drugim czy trzecim wśród najlepszych to nadal ogromny sukces.
Ale wygrana zdobyta nieuczciwie nigdy nie powinna cieszyć. Takie zachowania powinny być piętnowane.
Miała być zabawa — a został niesmak i rozczarowanie.
Mimo wszystko dziękuję Wam za każde wsparcie, każde udostępnienie i każdy oddany głos.
I przepraszam, że taki jest finał tej historii jednak nie mam na to wpływu.
Ja natomiast robię dalej swoje — tak jak do tej pory — i dalej będę udowadniał, że warto mi ufać.
Dziękuję, że jesteście.