03/06/2026
https://www.facebook.com/share/p/1CQhTcUUGu/
Yugo wraca. I nie chce być tylko motoryzacyjną ciekawostką z Bałkanów.
Nowe wcielenie marki ma być tanim, miejskim autem w stylu retro. Ale najważniejsze są dwie liczby:
👉 ok. 12 000 euro ceny,
👉 2,2 l/100 km deklarowanego zużycia paliwa.
Jeśli te założenia uda się utrzymać, Dacia rzeczywiście może mieć powód, żeby uważnie przyglądać się temu projektowi.
Yugo kojarzy się dziś głównie z prostym, tanim samochodem z dawnej Jugosławii. Oryginalny model Yugo 45 powstał na początku lat 80. w zakładach Zastava i korzystał z techniki Fiata 127. Był tani, nieskomplikowany i praktyczny. Dlatego trafił nawet na rynek amerykański, choć bez sukcesów. Raczej stał się obiektem drwin.
Nowe Yugo ma jednak nie być kopią dawnego auta.
Projekt zakłada trzydrzwiowe nadwozie segmentu B, kanciasty retro-design i sportowy charakter. To kierunek podobny do tego, który wykorzystują dziś m.in. Renault 4, Renault 5 czy Fiat 500.
Najciekawszy jest jednak napęd.
Nowe Yugo ma być hybrydą z układem typu range-extender. Oznacza to, że samochód będzie poruszał się głównie dzięki silnikowi elektrycznemu, a jednostka spalinowa ma pełnić rolę generatora doładowującego akumulator.
W przeciwieństwie do klasycznej hybrydy plug-in nie przewidziano ładowania z gniazdka.
Według zapowiedzi producenta układ ma obsługiwać różne paliwa i zużywać zaledwie 2,2 l/100 km.
To brzmi bardzo obiecująco, ale na razie trzeba zachować ostrożność. Mówimy o ambitnym projekcie, a nie o gotowym seryjnym aucie.
Jeżdżący prototyp ma zostać pokazany w 2027 roku na Expo w Belgradzie. Dopiero wtedy okaże się, jak blisko produkcji jest nowe Yugo i czy zapowiadane parametry uda się utrzymać.
Jeśli jednak plan się powiedzie, Yugo może wrócić w roli, której mało kto się spodziewał.
Nie jako obiekt żartów, ale jako bardzo tanie, oszczędne miejskie auto. Potencjalnie tańsze od Dacii i wyraźnie inne od większości współczesnych samochodów.