14/08/2026
😈 "Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane” – to chyba najlepszy opis wczorajszej sytuacji.
⬇️ Ten Qashqai to nie moje auto. To samochód mojej księgowej, który miałem nieodpłatnie sprzedać.
📱 Wczoraj przed 18 odebrałem telefon: „Będę za 40 minut po tego Nissana”. Zamiast odmówić i zaprosić Klientów na następny dzień, zgodziłem się i poczekałem.
😇 Auto z bardzo niskim przebiegiem, grubo wyposażone, bezwypadkowe, bezkolizyjne – po jednej lekkiej parkingówce (ktoś lekko zarysował prawą stronę auta i uciekł z miejsca zdarzenia). Szkoda nie była naprawiana, a całe auto jest w pierwszym, fabrycznym lakierze – z naturalnymi śladami użytkowania.
🕵️♂️ Po 45 minutach badania powłoki lakierniczej co 2–3 centymetry Pan zauważył, że jedna z około 120 śrub mocujących elementy nadwozia jest szara, a pozostałe czarne. No i tu pojawiły się domysły i wątpliwości.
😉 Po chwili zaproponowałem telefon do właścicieli auta (ależ to był błąd…). Pan chętnie skorzystał z propozycji.
➡️ Podczas 10-minutowej rozmowy Klient uzyskał sporo odpowiedzi dotyczących stanu i historii auta. Na koniec rozmowy próbował negocjować cenę z właścicielami, co niestety delikatnie mnie zirytowało.
🤷♂️ Niezwłocznie przekazałem Klientowi, że skoro to ja jestem odpowiedzialny za prezentację i sprzedaż samochodu, to również ja ustalam cenę sprzedaży. Cena od początku była ustalona na 53 000 PLN i Pan oglądający doskonale ją znał.
😬 W mojej ocenie próba negocjacji ceny przez telefon z właścicielem, podczas gdy osoba, której sprzedaż została powierzona, poświęca swój czas i stoi obok, jest po prostu niekulturalna.
⏳ Po kolejnych 20 minutach rozstaliśmy się, nie dochodząc do porozumienia. Klient za wszelką cenę chciał „zbić cenę” na 52 – mimo że od samego początku było wskazane 53.
🥸 Mieliśmy też małą różnicę zdań w kwestii oględzin. Moim zdaniem rzetelna weryfikacja stanu auta a szukanie przysłowiowej dziury w całym to zupełnie dwie inne rzeczy. W tym przypadku miejsce miała niestety ta druga opcja.
💸 Na koniec usłyszałem jeszcze zdanie, że wiadomym jest, iż cena musi zostać obniżona, bo „to jest handel” oraz „nie chce Pan moich pieniędzy ?”
🧐 Wieczorem naszła mnie refleksja, że dla dobra Klientów oraz mojego powinienem wycenić swoją pracę odpowiednią stawką. Dlatego cena Nissana zostanie delikatnie podwyższona.
🤩 Bo jak mawiał Pan Janusz Gajos w słynnej scenie:
„Tylko nie za darmo. Za darmo pracują tylko amatorzy i partacze. Nie ma nic za darmo. Za darmo nie ma nic dobrego, do k***y nędzy…”
🛑 Ja partaczem nie jestem, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi to wynagrodzenie.
🥇 Finalnie wczorajsze oględziny uważam za sytuację win-win dla obu stron. Ja dostałem ważną lekcję, że należy szanować swój czas. Klient nie zakupił samochodu od sprzedawcy, któremu od początku nie ufał i chciał przyłapać na choćby najmniejszym kłamstwie. Czyli obie strony się czegoś nauczyły.
🤝 Być może ten post jest trochę emocjonalny, być może powinienem zachować się bardziej spokojnie. W każdym razie Panu oglądającemu zupełnie szczerze życzę znalezienia idealnego egzemplarza i możliwości wynegocjowania ceny na satysfakcjonującym poziomie ! U nas negocjacje dotyczą wyłącznie stałych klientów lub aut które dłuższą chwilę „posiedzą” na naszym placu.
😇 Smacznej kawusi ☕️