02/12/2025
Jeszcze dzisiaj o poranku, pijąc kawę, myślę o wczorajszym, pełnym emocji dniu. To mój drugi w życiu nowy motocykl (pierwszym był kupiony w 1983 roku, wspólnie z bratem i przy sponsoringu ojca, motocykl WSK "KOS"). Jak wyszedłem ze szpitala, to tak sobie powiedziałem - Stary życie jest tak krótkie i nie przewidywalne, przecież ciebie mogło już tu nie być. Na co ty chłopie czekasz, masz jeszcze jakieś marzenia, no to bierz się za ich realizację, bo drugiego życia miał już nie będziesz, a ile czasu od Boga jeszcze dostałeś, tego też nie wiesz -
Pomału wracam do formy, droga jeszcze daleka, w pełni sprawny fizycznie już nigdy nie będę, ale tym bardziej, jeżeli chcę jeszcze pomotongować trochę po Polsce i Europie, to muszę mieć sprawny motocykl. Na nowego GS-a mnie niestety nie stać, stąd wybór mój padł na chińskiego ZONTESA 703 F. Czy się sprawdzi ? Zobaczymy (na wszelki wypadek wykupię auto-casco asistans). Po motocykl do Lublina (firma Moto-GP), wybrałem się z bratem, dołączył do nas doświadczony, advenczerowy motocyklista - szwagier Krzysztof i konsylialnie swierdziliśmy, że jeżeli trwałość i niezawodność tego sprzętu, będzie taka, jak jakość wykonania motocykla, to powinienem mieć na długie lata, świetnego kompana podróży. Dostawa sprzętu na miejsce w poniedzialek. I tak oto chiński sprzęt motocyklowy trafi pod polską, wiejską "strzechę" ku radości mej. A na czerwiec szwagier z kolegą Jacą planują już wyprawę do Kosowa i Albanii. Oby tym razem nic mi nie stanęło już na przeszkodzie aby ruszyć z nimi.
Miłego dzionka