18/10/2025
A taka ciekawostka klienta:
W poniedziałek odebrałem z salonu nową Omodę 5 – pachnąca nowością, miał być spokojny powrót do domu.
Po około 500 km trasy autostradowej wyskoczyła kontrolka Check Engine, a spalanie poszło mocno w górę. We wtorek auto stanęło pod pracą bo nie miałem czasu, w środę trafiło do serwisu.
Diagnoza: „wypięta wtyczka”, no zdarza się, błąd w produkcji.
W czwartek rano — ponownie Check Engine. Auto znów wylądowało w A*O. Tym razem „coś z sondą lambda”, ale konkretów brak.
Dziś piątek, druga doba w serwisie, zero informacji konkretnych. Nowe auto, 5 dni od odbioru, a ja nie mam czym się cieszyć i nie wiem, kiedy je odzyskam realnie i czy będzie naprawiony bo wygląda to na ukrytą wadę.
Naprawdę żałuję tego zakupu. Człowiek czeka na nowy samochód, inwestuje pieniądze, ufa marce — a tu od pierwszej trasy zaczyna się przygoda z błędami, nerwami i naprawami w serwisie.
Jeśli ktoś planuje zakup Omoda 5, to radzę się dobrze zastanowić. Na papierze fajne auto, w środku wielkie wow ale to, co dzieje się po odbiorze, to zupełnie inna historia.
Szkoda, że marka, która dopiero wchodzi na rynek, już na starcie traci zaufanie klientów.