17/07/2014
Za nami kolejna, czwarta już runda Mistrzostw Czech w Supermoto. Tym razem zawodników gościł tor w czeskim Chebie. Znakiem firmowym toru jest stosunkowo długa i świetnie przygotowana sekcja terenowa, oraz infrastruktura na poziomie europejskim. Sobotnie treningi odbywały się przy pochmurnym, ale bezdeszczowym niebie. Po zakończeniu treningów spadł pierwszy deszcz, co było zapowiedzią deszczowych warunków w dniu zawodów. Niedzielne kwalifikacje odbywały się na mokrym, chociaż miejscami przysychającym torze. Pomimo, że Paweł Leśków, zawodnik Passus Racing Team z Gliwic, jechał w kwalifikacjach na mocno już leciwych oponach deszczowych, to jednak pokazał na co go stać w tych trudnych warunkach, gdzie mniej liczy się motor, a więcej umiejętności i zajął 8 miejsce startowe. Pierwszy wyścig odbywał się w podobnych warunkach pogodowych jak kwalifikacje. Zaraz po starcie, na pierwszym zakręcie miał miejsce karambol, który pozwolił Pawłowi przebić się od razu na trzecie miejsce. Pomimo, że pechowi zawodnicy od razu ruszyli w pogoń, to jednak Paweł utrzymywał trzecią pozycję przez ponad połowę biegu. Tylko dramatycznie pogarszający się stan tylnej opony (tej samej co na kwalifikacjach) spowodował, że musiał zwolnić i ostatecznie zajął szóste miejsce. Użycie starej opony w pierwszym wyścigu było świadomą strategią. Dysponowaliśmy tylko jednym kompletem nowych deszczówek i gdyby ich użyć w pierwszym biegu na lekko podsychającym torze, to szybko by się zdarły i Paweł nie miał by ogumienia na drugi w tym dniu wyścig. Przed drugim wyścigiem zmieniliśmy opony na nowe i czekaliśmy z nadzieją na pogorszenie pogody, bo jak się okazało deszczowa pogoda bardzo służy Pawłowi. Nadzieje się spełniły i tuż przed początkiem drugiego biegu spadł ulewny deszcz, który zamienił sekcję terenową w bagno. Organizatorzy rozważali nawet wycofanie terenu z wyścigu, ale ostatecznie porzucili ten pomysł. Tuż po dobrym starcie Paweł przebił się na czwartą pozycję. Warunki na torze były fatalne. Odcinek terenowy ledwo przejezdny na szosowych oponach, a błoto było rozniesione na całej nitce toru. Paweł utrzymywał czwartą pozycję przez większą część wyścigu i dopiero pechowy upadek w terenie zepchnął go na piąte miejsce. Przed Pawła wskoczył Benjamin Onody z Węgier. Jednak Paweł nie odpuszczał i ruszył za nim w pościg. Zabrakło dosłownie jednego lub dwóch okrążeń, żeby udało mu się odzyskać utraconą pozycję. Ostatecznie Paweł zakończył drugi bieg, jak i całą rywalizację na bardzo dobrym piątym miejscu. Gratulujemy rezultatu i z niecierpliwością czekamy na deszcz w czasie kolejnych wyścigów:)