01/03/2026
Niedzielny post „o niczym”, ale może Was zaciekawi 🙂 Ostatnio, w ramach odświeżania wspomnień z dzieciństwa, wróciłem do tematu sprzed blisko 33 lat – czyli „Parku Jurajskiego”.
To były jeszcze czasy, gdy premiery w Polsce potrafiły być mocno opóźnione względem świata. Dla przykładu: powieść Michaela Crichtona wyszła w 1990 r., a polskie tłumaczenie dopiero w 1993 r. Film z kolei trafił do nas około 3 miesiące po światowej premierze – dziś brzmi to wręcz abstrakcyjnie, bo w erze streamingu często dostajemy premiery tego samego dnia.
Ale do brzegu: kto czytał książkę (albo słuchał audiobooka), ten wie, że powieść dość mocno różni się od wizji Spielberga z dużego ekranu. Nie będę dziś robił analizy różnic fabularnych, ale jest jedna zmiana, która szczególnie mnie rozbawiła – samochody.
Do dziś mam przed oczami te filmowe Fordy Explorery w charakterystycznym malowaniu. To jeden z tych motywów, które wchodzą do popkultury na stałe. I tu ciekawostka: w powieści Crichtona parkowa flota to nie Explorery, tylko… Toyota Land Cruiser – odelżona i elektryczna.
Nie wiem, z czego wynikła ta zmiana w ekranizacji. Jeśli ktoś z Was zna kulisy (licencje, lokowanie produktu, dostępność aut na planie, decyzje produkcyjne) – dajcie znać w komentarzu, chętnie poczytam.
A skoro już i tak odpaliłem wyobraźnię, to pomyślałem: patrząc na wydarzenia z książki i filmu… najlepszym wyborem byłyby rajdówki z Dakaru. Konkretnie: Toyota GR DKR Hilux EVO w klasie T1 Ultimate – potwór sam w sobie. Jedyny problem? W takim zestawie akcja pewnie w ogóle nie zawiązałaby się tak, jak ją pamiętamy z wielkiego ekranu 🤣 Bo zamiast „uciekaj!” byłoby raczej: „spokojnie, lecimy dalej”. 🤣