14/08/2026
Patrick Snijers po raz 3 wystartuje w Polski Rajd Legend / Poland Rally Legend 🇵🇱
Przypominamy pasjonujące wspomnienie Adam Ziemski z 1991 roku, kiedy w 48. Rajdzie Polski wystartował Patrick Snijers Fordem Sierra RS Cosworth.
🎙 "W myślach powróciłem do pięknych wspomnień, jak to mawiają "dziadersi", ze starych dobrych czasów. Czym można było interesować się będąc dorastającym nastolatkiem mieszkającym na obrzeżach Kotliny Kłodzkiej w latach 80-tych? Rzecz jasna piłką kopaną. Całe tabuny biegało nas po boiskach asfaltowych, szutrowych i od wielkiego dzwonu trawiastych tylko wtedy gdy „pan stadionowy” nie pilnował płyty głównej. Ale gdy nadchodził lipiec, czas wakacji, pięknej pogody i wolnej swawoli gdyż rodzice specjalnie nas nie pilnowali, myśleliśmy tylko o jednym - Rajd Polski! Dookoła szara Polska Ludowa Jaruzelska. Na drogach szare, zdezelowane pojazdy produkcji krajów demokracji ludowej i od czasu do czasu jakiś zachodni rzęch którego oglądało się z każdej strony jak przybysza z kosmosu. A tu w lipcu oni. W kolorowych, pięknie ryczących, jakoś inaczej pachnących rajdówkach. Raz tylko do roku ale tym bardziej smakowało wspaniale. To było to! Wielu z nas interesowało się rajdami bardziej niż inni. Właśnie ci bardziej wkręceni ostatecznie otrzymali "śmiertelną strzałę rajdowego amora" w 1986 roku kiedy to Mauro Pregliasco szalał Lancią 037 Rally po Dolnym Śląsku. W naszych żyłach krew zapłonęła! Nie dało się już od rajdów odejść.
W 1991 roku z nielicznych anonsów prasowych, oraz telefonów z budki telefonicznej do automobilklubu do Pana Juliana Obrockiego dowiedzieliśmy się, że zapowiada się „tłusta” obsada w Rajdzie Polskim. Snijers, Liatti, Tabaton, Bosch, Soulet, Sundstroem ... etc. Bomba! Na dwa tygodnie przed rajdem rozpoczęliśmy więc "polowania" na trenujące gwiazdy z Europy. Tak, trenujące. W tamtym czasie i jeszcze nieco później nie istniało pojęcie "zapoznanie z trasą" czy jakiś tam "rekonesans". Ci którzy przyjechali wygrać rajd po prostu trenowali ile wlezie. A ci którzy chcieli szlachetnie uczestniczyć w rajdzie zapoznawali się z trasą. Nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie zginął. Miejscowi dostawali zwrot kasy za zabite kury ale wszystko to miało jakiś cudowny smak innego świata, prawdziwego motorsportu. Rajd trwał dwa tygodnie a nie półtorej dnia. W roku 1991 Rajd Polski zmienił termin rozgrywania o miesiąc wstecz. Termin z początkiem lipca zmienił się na początek czerwca. To bardzo ułatwiło przygotowania do rajdu ponieważ nie było już kolizji terminów z belgijskim Rajdem Ypres. Przedtem oba rajdy odbywały się w zasadzie tydzień w tydzień co logistycznie było trudne dla dużych zespołów uczestniczących w ME. Teraz było dużo czasu. Prawdziwy ruch zaczął się na około tydzień przed rajdem. Rajdowe auta grupy A, lepiej przygotowane auta treningowe i samochody wypożyczone na lotnisku czy w hotelach jeździły po oesach dzień i noc. Dla nas fanatyków zaczął się już rajd przed rajdem. Po kilku dniach polowań wreszcie jest ten na kogo czekamy. Czarna Sierra Cosworth 4x4 a za kierownicą Patrick Snijers. Jeden przejazd w górę oesu w dość szybkim tempie. Na fotelu obok Snijersa mignął nam patrzący w notatki Dany Colebunders. Znaliśmy obie postacie ze zdjęć i relacji z rajdów nagrywanych ze Screensport i Eurosport na VHS. Piękny dźwięk auta, syk zaworu turbo przy każdej zmianie biegu, pomruk opon, zapach spalonego rajdowego paliwa i szum powietrza za oddalającym się autem. Jeszcze z kilometr od nas słyszymy silnik. Rozkosz! Po kilkudziesięciu minutach Ford Sierra sprawnie ale już dużo wolniej wraca pod prąd odcinka specjalnego. Wsiadamy więc w auto i zjeżdżamy w dół oesu w stronę startu we Włodowicach. Na miejscu zastajemy już wóz serwisowy RAS Sportu i Sierrę obsługiwaną przez dwóch mechaników. Patrick Snijers rozmawia ze swoim pilotem Danym Colebundersem. Krótka chwila na łyk napoju, odpoczynek i na kilka zdań zamienionych z nami czyli kibicami. Patrick mówi, że wszystko dobrze, pogoda wspaniała a odcinki specjalne piękne. Miły uśmiechnięty i przyjazny gość. Mechanicy zmienili koła na nowsze sliki, do tankowali auto i ruszają dalej na następny odcinek Ludwikowice - Kamionki. Snijers trenował ponad tydzień. Czarna treningowa Sierra Cosworth 4X4 była bardzo dobrze przygotowana. Coś w rodzaju samochodu grupy A ale nieco odpuszczonego w swych osiągach. Opony typu slik a w porze nocnej pełne oświetlenie rajdowe. Towarzyszył mu zawsze jeden wóz serwisowy RAS Sport wypełniony kanistrami z benzyną, oponami i częściami zamiennymi z dwoma mechanikami. Widywaliśmy go często tak w dzień jaki w nocy, kiedy to tempo treningu było wyraźnie wyższe ze względu na mniejszy ruch na drogach. Dużo trenowali bo był to przecież nowy rajd dla nich. Chcieli wygrać. Kiedy tylko zauważyli nas obok drogi, Patrick z uśmiechem unosił na pozdrowienie lewą rękę odzianą w rajdów" - Adam Ziemski.