14/08/2018
Dzień dobry. Tym razem mówię znowu ja, aczkolwiek w troszeczkę innej roli niż zwykle, bo w roli może nieco bardziej poważnej. Pamiętacie jednorazową wzmiankę o zabierzowskim radiowozie na ogrodzeniu? Nie ważne! Zaczynajmy!
Tak więc poraz kolejny, los chciał, że wyszły na jaw takie rzeczy, że jakbym o nich nikomu nie napomknął, to chyba by mnie w środku rozparło na najśmierteljniejszą ze wszystkich śmierci. He. Niemniej jednak, zmierzając powoli ku sednu całej afery, którą właśnie powoli kreuję, wypadałoby najpierw przedstawić bohaterów głównych całego zlepka zajść, ciągnącego się podobno od kilku lat. Pierwszy aparacik to starszy sierżant. 35-letni Przemysław D. Drugi to jego kompan ze wspólnego ogniwa patrolowo-interwencyjnego. 31-letni sierżant sztabowy Dominik K.
Pan Przemek miał żonę. Mógł mieć dalej, ale zeznała, że padła ofiarą wyładowań jego emocji, co przejawiało się oczywiście rękoczynami, niszczeniem psychicznym i zapewne wieloma innymi rzeczami. Duszenie poduszką? Wyrzucanie z domu ciężarnej kobiety? Znęcanie się nad dziećmi? Brzmi troszeczkę absurdalnie, ale jest też faktem. To jeszcze nie koniec, bo mamy kolejny bardziej absurdalny fakt. Pozew do sądu? Warunkowe umorzenie? Taaak!
Na szczęście kobieta posłużyła się jeszcze nagraniem przedstawiającym, jak oboje policjanci szydzą z pijanego Pana Krzysztofa, który (uwaga!!!!) podobno z pomocą stróża terenu zadzwonił po służby porządkowe, bo wypił zbyt dużo piw w barze w Rudawie i ocknął się w pobliskim kamieniołomie (xdd). Na wezwanie stawili się prawdopodobnie znudzeni Przemo i Dominik. Już w radiowozie zaczęli urządzać sobie podśmiechujki z brudnych butów nietrzeźwego mężczyzny. Po czasie dotarli na komisariat. Tam działo się tylko więcej... Nakazywanie klęczenia pod stołem i wykopywanie krzesła spod pośladków chcącego usiąść na rozkaz policjanta poszkodowanego. Potem funkcjonariusze postanowili zawieźć swoją ofiarę do Olkusza. Na dołek (xddd). Podczas jazdy przedstawili się nietrzeźwemu jako "Miś Gogo" i "Kubuś Puchatek", a na jego krytykę, któryś z nich odrzekł "zamknij się, bo przeoram tobą ten rów". Na szczęście Krzysztof był tak pijany, że nie pamiętał zajścia na komisariacie i wszystkiego co dalej. Uff :)
Koniec końców oboje funkcjonariusze dostali zakaz pracy w Policji. Pan Przemysław na 5 lat, a Pan Dominik na 4 lata. Do tego kolejno dochodzi wyrok pozbawienia wolności na rok w zawieszeniu na 3 lata i wyrok pozbawienia wolności na rok w zawieszeniu na 2 lata.
Sprawa żony Pana Przemysława uległa przedawnieniu, ale i tak super, że Pani dowiodła do czegokolwiek. Nagraniami niestety was nie ucieszę, ale mam nadzieję, że miło się czytało