28/01/2026
Cześć.
Dzisiaj trochę o bezpieczeństwie, patologii na drogach i niezrozumiałych, nielogicznych decyzjach jakie zapadają w naszym kochanym kraju.
W zeszły weekend grupa ludzi związanych z motoryzacją zrobiła sobie trening na zamarzniętym kaszubskim jeziorze. Od dwóch dni widać pełno artykułów, jak to Policja teraz patroluje te jeziora, żeby sytuacja się nie powtórzyła.
To teraz uporządkujmy nieco fakty:
1. Mamy wiele sytuacji patologicznych gdzie ludzie którzy inteligencji się nie kłaniali wjeżdżali po paru dniach mrozów na jakieś jeziora i topili swoje auta. Niestety te jednostki działają na niekorzyść ludzi, którzy chcą doskonalić technikę jazdy, która to z kolei zwiększa bezpieczenstwo na naszych drogach.
Sytuacja z treningiem na jeziorze jest inna. Przygotowali to ludzie znający się na bezpieczeństwie, z mojej wiedzy wynika, że przez kilka dni robili odwierty w różnych miejscach sprawdzając grubość tafli lodu. Na marginesie dodam, że u nas mamy ponad 4 tygodnie mrozów, z czego zdecydowaną większość po kilkanaście stopni.
2. Miejsce, które wybrali na trening jest jednym z najbardziej bezpiecznych jakie można sobie wyobrazić. Zero ludzi wkolo, zero możliwości występowania przeszkód, niebezpieczeństwo ograniczone do niezbędnego minimum
3. Najwybitniejsi kierowcy rajdowi i wyścigowi mówią, że ja jest slisko to najlepsze co można zrobić, to znaleźć kawałek pustego "placu" i poczuć jak zachowuje się auto. Nauczyć się nad nim panować. Nie ma lepszych warunków ku temu. W Skandynawii odbywają się KJS po zamarzniętych jeziorach, a w Finlandii mogą w tym brać udział nawet młodsi uczestnicy nie posiadający prawa jazdy. Nikt tam nie przegania ludzi ślizgających się po placach czy zamarzniętych jeziorach, nikt nie stawia po chwili całej Policji na nogi, żeby tylko nikt nie zaczął driftować... ba! Ono tam sami do tego zachęcają.
To nie jest przypadek, że Skandynawia "produkuje" tak wielu wybitnych kierowców rajdowych. Spójrzmy na te nazwiska:
Marcus Grönholm
Petter Solberg
Kalle Rovanperä
Jari-Matti Latvala
Mikko Hirvonen
Nawet laik o nich słyszał, a to tylko ułamek kierowców, którzy wywodzą się ze Skandynawii gdzie zachęca się do doskonalenia techniki jazdy
4. Miejsce do ćwiczeń.
Niektórzy z Was pewnie powiedzą "niech jadą na tor, tam jest bezpiecznie". Tu sytuacja się mocno komplikuje. Tory w Polsce są zamykane. Dlaczego? Nie dlatego, że nie ma chętnych do jazdy po nich, nie dlatego, że fani motoryzacji chcą czuć większą adrenalinę i latać wkoło ronda albo ma placyku pod marketem.
TORY SĄ ZAMYKANE, BO MAMY GŁUPIE SPOŁECZEŃSTWO!
Może trochę brutalnie, ale tak to wygląda. Schemat jest prosty:
- jest czynny, prężnie dzialajacy tor
- jest to powszechnie wiadome, jest to wpisane do Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego
- wkolo zaczynają powstawać działki budowlane
- działki są sporo tańsze od innych w niedalekiej okolicy ze względu na bliskość toru
- P***k widzi okazję, kupuje sporo tańsza działkę, nie zdąży postawić domu i już piszę petycję, że jest głośno, bo tor, bo auta
- pod petycją podpisują się sąsiedzi, rekiny rynku nieruchomości, którzy tak samo kupili działkę w okazyjnej cenie
- włodarze zamykają tor, bo mają kilkadziesiąt/kilkaset podpisów pod petycją, a to przecież potencjalni wyborcy. Jest ich dużo, nie mogą odmówić
- tor zostaje zamknięty. Często Ci sami ludzie, którzy doprowadzili do zamknięcia potem są pierwsi do komentowania, że ktoś "driftuje" na rondzie, albo lata wkoło latarni pod marketem.
Są też przypadki, gdzie nie zamykają torów, tylko ograniczają ich działalność. Bez możliwości wjazdu w weekendy i popołudniami, żeby ludziom nie hałasować. To dla kogo są te tory? Dla bezrobotnych?
U nas na Pomorzu de facto umarły KJS. Zostało jeszcze trochę tego na Śląsku, ale na północy tego już nie ma. Sami sobie stworzyliśmy taką sytuację.
Zalecamy wszystkim trochę WIĘCEJ EMPATII. Nie tylko w tej sprawie, ale ogólnie, na codzień.
5. Pamiętam, kiedyś można było podjechać do radiowozu, zapytać Policjanta, gdzie możnaby trochę polatać, bo dobre warunki są i zawsze coś podpowiedzieli. Dzisiaj miejsca gdzie kiedyś było ciche przyzwolenie Policji są "spalone"... dlaczego? Bo, powtórzę, sami to sobie robimy.
PS zdjęcia są sprzed 12 lat, kiedy jeszcze było gdzie pojeździć