19/11/2018
BMW M140i jest zaskakująco spokojnie wyglądającym samochodem jak na standardy obecnych hot hatchy. Niemal cała konkurencja krzyczy wręcz swoimi ogromnymi spojlerami, lotkami, dyfuzorami czy wymyślnymi naklejkami. BMW ma to gdzieś. Auto, owszem, jest ładne (kwestia gustu, nam średnio się podoba ale dużo osób mówiło, że jest ładne) i ma pakiet stylistyczny M, ale nie rzuca się aż tak w oczy. No dobra, za czerwonym lakierem jak testowany każdy się odwraca, ale to wina barwy. Gdyby samochód był czarny, srebrny albo biały to mało kto by się zorientował, że jedzie coś wyjątkowego. A BMW M140i jest wyjątkowe. Oj, jest.
Do wyjątkowości jeszcze dojdziemy, skupmy się teraz na wnętrzu, które nie zachwyca. Nie zachwyca jak na auto o takiej mocy, ponieważ kokpit jest typowy dla BMW i to nieważne czy mówimy o najsłabszym czy najmocniejszym wariancie. Konkurencja, na przykład, oferuje chociażby kubły tak wielkie i głębokie, że ledwo domykają się drzwi i pasy na naszych grubych brzuchach. Są do tego twarde jak skała i niewygodne jak jedzenie zupy widelcem. W BMW M140i takiego fotela nie dostaniemy nawet za dopłatą. W Bawarczyku mamy zwykłe elektryczne siedziska, w pełni pokryte skórą, które mogą być dodatkowo podgrzewane. Są superwygodne na trasie, mają poprawne trzymanie boczne (pompowane boczki), ale w hot hatchu oczekujemy właśnie ogromnego kubła, przynajmniej w opcji. Tutaj takiego nie dostaniemy.
Dostaniemy za to niezłą jakość (choć kilka plastików mogłoby być lepszych w tej cenie) oraz bardzo dobre spasowanie. Również ergonomia stoi na najwyższym poziomie – wszystko bardzo dobrze rozlokowane, a obecne iDrive jest już dopracowane do perfekcji. Niestety, deska rozdzielcza w BMW serii 1 zdążyła się nieco zestarzeć. Zwłaszcza patrząc na projekty konkurencyjnego Mercedesa czy Audi mamy wrażenie, jakbyśmy jeździli starszym autem. Nawet zegary, które uwielbiamy i są bardzo czytelne, wyglądają już średnio…
Co więcej, samochód występuje zarówno z automatyczną przekładnią (np. MB A45 AMG ma tylko AT) jak i manualną (manual tylko dla RWD)! Tylny napęd, mocny, trzylitrowy silniki oraz manual. Pełen oldschool dający niezapomniane wrażenia z jazdy, zwłaszcza w dość małym nadwoziu. Niestety, testowany egzemplarz posiadał automatyczną 8-mio stopniową przekładnię oraz napęd na wszystkie koła xDrive.
A może stety? Dwa lata temu jeździliśmy M135i z RWD i MT6 i to był prawdziwy szatan, którym na mokrym strach było jeździć. Krótki rozstaw osi nie pozwala też w pełni cieszyć się z jazdy bokiem, bowiem trzeba mieć naprawdę nie lada umiejętności żeby to opanować. Dodatkowo uzyskanie katalogowego czasu przyspieszenia było wręcz nierealne. M140i jest o 20 KM mocniejsze, tak więc i szybsze. W manualu robi pierwszą setkę w 4,8 s, natomiast z napędem na cztery koła w 4,6 s! Ba, sprawdziliśmy i 100 km/h pojawia się po 4,2 s! To szybciej niż BMW M4, M6, M5!!
A to wszystko na kołach 18, a przecież producent oferuje w podstawie 17! Z takim kołem czas mógłby być jeszcze o te 0.1 s szybszy! Niesamowite. Czas przyśpieszenia 100-200 również jest genialny: 11.6 sekund! BMW M140i jest zatem drugim najszybszym hot hatchem przegrywa jedynie z dużo mocniejszym Audi RS3 (400 KM)… W zasadzie od 0 do 260 km/h (czyli pełen zakres licznika) auto idzie niemal jednym ciągiem, co jest dziś rzadko spotykane. To zasługa genialnej trzylitrowej jednostki, która ma fantastyczne parametry. Silnik kręci się aż do 7300 obr/min wydając przy tym genialny dźwięk, którego również u konkurencji nie uświadczymy. Odgłosy z rur oraz silnika są tak czyste i naturalne, że przyśpieszamy mocniej tylko po to żeby usłyszeć jak ryczy nasze M140i. Poezja dla uszu!
Cennik natomiast otwiera odmiana z napędem na tył oraz manualną skrzynią biegów, która kosztuje minimum 186 500 zł. Za odmianę z xDrive oraz 8-mio stopniowym automatem trzeba wyłożyć 205 800 zł (19 300 zł dopłaty). Dla porównania Mercedes A45 AMG kosztuje 188 600 zł, Audi RS3 257 630 zł (cennik wersji przedliftowej, nowej jeszcze Audi nie opublikowało), Focus RS 156 260 zł, a Honda Civic Type R 146 800 zł.
BMW M140i xDrive to auto o dwóch obliczach, niczym Dr Jekyll and Mr Hyde. Z zewnątrz i wewnątrz wydaje się być zwykłym BMW, które wyróżnia się w zasadzie tylko wydechami (hamulce można zamówić do słabszych wersji, a emblemat każdy może sam sobie nakleić). Jednak po odpaleniu samochodu i ruszeniu momentalnie czujemy, że to auto ma geny M. M jak Mistrzostwo, bowiem M140i ma właśnie takie osiągi, taki silnik, taki napęd i taką daje radość z jazdy. Niesamowite. Nikt z konkurencji nie zaoferuje nam wyboru pomiędzy napędem na tył czy czterema kołami, 5-cio albo 3-drziowym nadwoziem; też nikt nie posiada aż tak dużego 3-litrowego silnika R6. Takie rzeczy tylko w BMW. Kapitalny samochód.